Jak reklamować restaurację – 9 zasad marketingu restauracji.

Uruchomienie i efektywne prowadzenie restauracji to spore wyzwanie wymagające przede wszystkim krytycznego przemyślenia swoich pomysłów i utworzenia biznesplanu. Często już na tym etapie planowania – jeśli nie weźmiemy pod uwagę charakterystyki rynku czy przecenimy własne możliwości – nasz pomysł na biznes może okazać się nietrafiony

Jak reklamować restaurację – 9 zasad marketingu restauracji. 

           Uruchomienie i efektywne prowadzenie restauracji to spore wyzwanie wymagające przede wszystkim krytycznego przemyślenia swoich pomysłów i utworzenia biznesplanu. Często już na tym etapie planowania – jeśli nie weźmiemy pod uwagę charakterystyki rynku czy przecenimy własne możliwości – nasz pomysł na biznes może okazać się nietrafiony. Jednak w czasach sporej konkurencji na rynku gastronomicznym najwyższą koniecznością jest sporządzenie i skrupulatne wdrażanie solidnej strategii marketingowej. To w niej tkwi sekret niejednej popularnej restauracji czy baru, ale także słabość tych, które ledwo wiążą koniec z końcem. Postaramy się przedstawić wam, jakie aspekty powinna obejmować dobra strategia marketingowa, aby zapewnić naszemu lokalowi sukces i niesłabnące zainteresowanie klientów. Mamy w tym niemałe doświadczenie – nasza Agencja promuje ponad 30 lokali gastronomicznych.

 1. Wybór odpowiedniej grupy docelowej 

          Wizualizując sobie naszą wymarzoną restaurację, wyobrażamy sobie jej wystrój, umiejscowienie w doskonałej lokalizacji, wykwalifikowanych kucharzy przygotowujących przepyszne dania… W naszych fantazjach kultowe miejsce, które stworzymy, tętni życiem i zawsze jest pełne klientów. To jest moment, w którym podczas planowania biznesu musimy zatrzymać się na dłuższą chwilę. Czy na tym etapie zastanawiamy się nad tym, kim są ludzie, których chcielibyśmy gościć w swoich progach? Czy analizujemy ich sytuację życiową, materialną, zarobki, wymagania lub wzajemne ich powiązania z innymi aspektami, na przykład lokalizacją? Nie odniesie przecież sukcesu wykwintna restauracja znajdująca się w oddalonym od większych ośrodków małym miasteczku zamieszkałym przez osoby niezamożne. To przykład skrajny i rzadko spotykany, dobrze jednak obrazujący tendencję. Kultura jedzenia daje nieskończenie szerokie spektrum możliwości, z których możemy skorzystać. Restauracje urządzone z przepychem i serwujące luksusowe dania; przydrożne zajazdy, w których zjemy iście narodowe klasyki pokroju tłustego bigosu; nowoczesne lokale eksperymentujące z kuchnią molekularną; sieciowe fast foody… Każde z tych miejsc można prowadzić z powodzeniem, wymaga to jednak odpowiedniego targetowania klienteli: biznesmenów, wegetarian, wegan, zwolenników kuchni tradycyjnej, rodzin z dziećmi. „Jeśli coś jest dla każdego, to jest do niczego” – to powiedzenie doskonale oddaje sens dobierania grupy docelowej. Skierowanie naszej kuchni do określonej grupy odbiorców to jeden z kluczy do sukcesu. 

            Wszystkie restauracje, z którymi współpracowaliśmy lub współpracujemy, osiągają sukces tylko dlatego, że wspólnie obraliśmy drogę, której trzeba się trzymać. Często o wiele łatwiejszym zadaniem jest przekształcenie już istniejącą restauracji w nowy, oryginalny lokal niż podtrzymywanie jej działalności z nadzieją, że „jakoś to będzie”. To proces powolnej agonii. Ale co wybrać? Jak wybrać? Co otwierać? To najczęściej padające pytania. Wcześniej wspomniane szerokie możliwości gastronomicznego biznesu mogą też stanowić problem już na etapie rozmyślań nad rodzajem działalności. W takich sytuacjach zawsze radzimy, aby w pierwszej kolejności pomyśleć o naszym potencjalnym kliencie. Gdzie jest twój lokal? Może to Bukowińska w Warszawie, w pobliżu której znajdują się dziesiątki biurowców? Wówczas warto pomyśleć o lokalu, w którym klientem będzie pracownik korporacji. Co mu zaoferować? Ciekawą, może sezonową ofertę szybkich lunchów za 24,99, pożywne śniadania, karty zniżkowe… Wbrew powszechnym przekonaniom większość tutejszych pracowników to nie wyższa klasa managerska – to masa biurowych pracowników z zarobkami na poziomie 4 tysięcy. Dlatego warto przygotować ofertę, na którą będą mogli sobie pozwolić – Magda pracująca w Mordorze będzie chętnie jadła zdrowe obiady za 24,99, żeby – na przykład – zaoszczędzić czas na ich przygotowywanie w domu. Ale także z tego powodu, na pewno będzie chciała próbować różnych dań – zadbajmy więc o zróżnicowaną ofertę. A jeśli do tego jeden na 10 posiłków Magda będzie mogła zjeść za darmo – ponieważ przygotujemy dla niej kartę, na której będzie zbierała pieczątki za zamówienia u nas – na pewno będzie nasz lokal polecać współpracownikom. To czysta analiza grupy docelowej – proszę, nie obrażajcie się, tylko zróbcie to samo u siebie. Cała sztuka tkwi w tym, aby myśleć – zanim wykona się pierwszy krok, a potem postawi kolejny… Każdy, nawet najmniejszy z nich musi być przemyślany dziesięciokrotnie, zaplanowany bardzo dokładnie i wyliczony według tego co możemy zyskać, a co stracimy. 

Wybór odpowiedniej grupy docelowej. 

Wszystkie restaurację z jakimi współpracowaliśmy lub współpracujemy osiągają sukces tylko dlatego, że obraliśmy wspólnie drogę, której trzeba się trzymać. Często o wiele lepiej jest przekształcić już istniejącą restaurację w coś oryginalnego niż ciągnąć nieudany biznes dalej myśląc, że a nóż się uda. 
2. Pokochaj Social Media 

          Stworzyliśmy restaurację nakierowaną na konkretną grupę odbiorców, zatem czas zacząć ją promować. Starzy gastronomiczni wyjadacze zawsze mówią, że restauracja, w której można dobrze zjeść, obroni się sama i zawsze będzie cieszyła się powodzeniem. Nic bardziej mylnego. Stara prawda nie przekłada się na dzisiejsze realia. Szczególnie w czasach pokolenia Y, Z – to zupełnie inny, nowy świat, w którym nie ma już Kubusia Puchatka, a są iPhony za 6 tysięcy złotych. To czasy, w jakich żyjemy wyznaczają nam drogę, jaką musimy iść. Oczywiście – zawsze znajdą się jednostki idące pod prąd, niekiedy osiągają nawet sukces, ale o wiele łatwiej iść z prądem, niż robić sobie pod górkę – szczególnie w biznesie. Internet to aktualnie narzędzie wykorzystywane do wszystkiego. Zastępuje nawet kontakty międzyludzkie, co niestety prowadzi do wyobcowania i zatracenia się w wirtualnym świecie. Najważniejsze z punktu widzenia naszego biznesu jest jednak możliwość zrozumienia poprzez Internet – a szczególnie media społecznościowe - obecnego świata, postępowania danych grup społecznych. Musimy zaakceptować fakt, że młodzież nie potrafi żyć bez przyjaciół z Facebooka – wówczas nas biznes będzie miał szanse powodzenia. To właśnie wszystkie portale SM (social media) są doskonałe do promowania naszej restauracji, bo docierają praktycznie do każdego. 

         Bzdura! Jakie social media? Kto o zdrowych zmysłach ma wirtualnych przyjaciół? Ja nie mam Facebooka i też żyję! Kasia i Krzysiu też nie mają! – tak myśli w tym momencie pewnie część z was. Czas pogodzić się z tym, że 90% ludzi w Polsce (szczególnie w dużych miastach, w przedziale wiekowym 18-55 lat – czy to nie przypadkiem główne grupy osób korzystających z usług większości restauracji?) z niego korzysta. Na tym fakcie musimy się skupić – dzięki social mediom możemy dotrzeć do ogromnej grupy odbiorców. Tak – większej niż ta, którą zaczepimy na ulicy i wręczymy im do rąk ulotki. Czasy, w których ta forma dotarcia miała siłę rażenia, minęły. Pora przestawić się na reklamy w social mediach, która poza wielkim zasięgiem posiada także inne zalety. Jest 10-20-krotnie tańsza od standardowych form dotarcia do klienta. Możemy je dowolnie modyfikować: tak, żeby wyświetlały się tylko osobom np. w danej dzielnicy lub tym, które lubią kuchnię staropolską. Dzięki temu, że praktycznie całe nasze życie zostało przeniesione do świata wirtualnego, nasze upodobania, codzienne wybory czy poglądy mogą zostać wykorzystane przed reklamodawców. 

         Facebook to tylko jedno z licznych narzędzi, jakie musicie wykorzystać do promocji waszej restauracji. Jeśli targetujecie reklamy do osób dobrze zarabiających, weźcie pod uwagę LinkedIn, tutaj link do naszego artykułu „Dlaczego reklamy na LinkedIn są tak skuteczne?” - http://www.nakatomi.pl/linkedin-jako-narzedzie-reklamowe. Pamiętajcie, że korona z głowy wam nie spadnie – wręcz przeciwnie, zyskacie pieniądze na dużo piękniejszą – jeśli w pełni wykorzystacie potencjał SM. Mamy Twittera (kto już krzyczy, że w Polsce przecież go nikt nie używa? A czy przypadkiem do restauracji nie wchodzą także obcokrajowcy, wśród których Twitter jest jednym z najpopularniejszych SM?), mamy Tripad i inne portale – im bardziej będziemy widoczni, tym lepiej będziemy odbierani: bądźmy obecni wszędzie tam, gdzie są nasi potencjalni klienci. Inwestujmy w SM – te pieniądze zawsze się zwrócą, oczywiście jeśli będziemy stosować się do zasady wymienionej wcześniej, czyli: rozważne planowanie, myślenie i analizowanie. Jeśli się na tym nie znacie lub czujecie, że to ponad wasze siły – zapraszamy do Nakatomi lub na szkolenia z prowadzenia SM. Raz zainwestowane pieniądze w szkolenie kadry procentują przez długie lata. Otwórzcie się na czasy, w których żyjecie – możecie na tym tylko zyskać. 

3. Prezentuj się jak należy – strona internetowa, piękne zdjęcia 

         Oferowany przez nas produkt – jedzenie – to jeden z najchętniej fotografowanych obiektów dzisiejszych czasów, bohater milionów zdjęć na Instagramie. I nic w tym dziwnego: wszyscy uwielbiamy je oglądać! I właśnie na takie zdjęcia czekają twoi potencjalni klienci: soczyste, smakowite, estetyczne. Oczywiście, aby zrobić dobre zdjęcie jedzenia, trzeba do perfekcji dopracować wszelkie szczegóły: podstawą jest odpowiednie światło, podłoże, wyjątkowa zastawa. Wykonanie zdjęć warto powierzyć profesjonaliście, ponieważ to na ich podstawie decyzję o wizycie w twoim lokalu będą podejmować klienci, którzy trafią na twoją stronę internetową/profil na SM czy zobaczą baner reklamowy. W mediach społecznościowych, w których obraz jest głównym elementem przyciągającym uwagę odbiorców, zdjęcia są podstawą. Dodatkowo właśnie tam mamy możliwość wykorzystać je na wiele sposobów: wrzucaj zdjęcia wyjątkowo smakowicie prezentujących się dań, które serwujesz na co dzień swoim klientom. Pamiętaj, że oni też to robią – udostępniaj ich dzieła na swoich profilach. Nie zapomnij też o wnętrzu swojej restauracji! Wyjątkowa atmosfera zapewniona przez ciepłe światło, świeże kwiaty czy designerskie, oryginalne elementy również przyciąga do lokali nowych klientów. Zadbaj o przejrzystą i nowoczesną stronę internetową. Wypełnij ją oczywiście pięknymi zdjęciami twojej restauracji, jedzenia, załogi. Klienci cenią sobie przede wszystkim proste w obsłudze serwisy, które bez problemu można przeglądać na urządzeniach mobilnych. Niech wszystko to, co może ich zainteresować, będzie łatwo dostępne: cennik, wskazówki dojazdu czy aktualne promocje. Dobrym pomysłem jest także umożliwienie wirtualnego spaceru, dzięki któremu udostępnisz klientom jeszcze lepszy podgląd twojego lokalu i panującej w nim atmosfery. 

 4. Opinie w Internecie 

           Pamiętaj, że niezadowolony z twoich usług klient ma o wiele większą moc w mediach społecznościowych niż ten, który wyda ci recenzję pozytywną. Najczęściej opinie wystawiane są w serwisie Trip Advisor (szczególnie przez obcokrajowców), na Facebooku i wizytówce Google+. Kontrowersje wokół nieudanego dania czy zapomnianych zamówień wzbudzają zawsze o wiele więcej emocji. Postaraj się zawsze stawiać wizerunek twojej restauracji na pierwszym miejscu – prowadzenie dyskusji z opiniodawcą i wykłócanie się o to, kto ma rację, nie przyniesie ci nic dobrego. Przed kliknięciem „enter” po wpisaniu komentarza pełnego emocji i zarzutów, przejdź się chwilę, ostudź emocje i pomyśl rozsądnie. Zaproponuj ugodowe rozwiązanie sytuacji, kiedy wiesz, że zawiniłeś. Stały klient godzinę czekał na rachunek? Przeproś i prześlij mu bon zniżkowy na kolejny obiad. Sprawa komplikuje się, kiedy z relacji świadków wiesz, że wina nie leży po stronie restauracji, a uparty klient rozpowszechnia negatywne opinie na twój temat w zastraszającym tempie, co gorsza – angażując innych użytkowników. W takiej sytuacji również warto ze spokojem pochylić się w jego stronę – strata pieniężna nigdy nie będzie większa od tej, którą zgotuje ci masa złych opinii.  

 Twój pracownik, twój przyjaciel

Wiedzieliście, że duża grupa klientów restauracji przychodzi do restauracji, właśnie ze względu na obsługę? Kelnerzy, idą na pierwszy plan....
5. Twój pracownik, twój przyjaciel 

         Wiedzieliście, że duża grupa klientów restauracji odwiedza lokal właśnie ze względu na obsługę? Kelnerzy idą na pierwszy ogień – to z nimi klienci mają bezpośredni kontakt. Odpowiedni dobór kadry to podstawa, jak w każdym biznesie. W branży gastronomicznej ma to znaczenie o tyle istotne, że codziennie nasza kadra stanowi naszą reklamę (lub antyreklamę), bezpośrednio przed klientami i reprezentuje naszą firmę. Musimy w restauracji stworzyć taki zespół pracowników, aby żaden nawet nie myślał o zmianie pracy – jeśli twój pracownik przychodzi do niej z przymusu i już od pierwszych minut widzisz ten wymowny grymas „nic mi się nie chce”, to nic z niego nie będzie. Zatem standardem w każdej restauracji powinny być umowy o pracę, a niestety nie są. Wiele restauracji w ogóle nie zatrudnia pracowników, lub zatrudnia ich na ¼ etatu podczas kiedy pracują na pełen. Wielki błąd. To tylko pozorne oszczędności. Jak czułbyś się na miejscu takiego pracownika? Czy w ogóle zatrudniłbyś się w takim miejscu, nie mówiąc już o długotrwałej współpracy czy rekomendacji innym? Niezadowolony pracownik wykorzysta moc Internetu i wszyscy dowiedzą się o tym, jak traktujesz podwładnych. Klienci coraz częściej zwracają uwagę także na takie aspekty działalności miejsca, do którego się wybierają. Konkurencja na rynku jest duża, dlaczego miałbyś nie wyróżniać się tym, że traktujesz swoich pracowników poważnie i z szacunkiem, zapewniasz im godziwe warunki tym samym tworząc stałą ekipę – co niestety w gastronomii nie jest standardem? 

           Co do godziwych warunków: żadna najniższa krajowa! 1550 złotych netto za cały miesiąc – przecież wy, restauratorzy, często zarabiacie tyle w ciągu jednego dnia. Z takim podejściem nie stworzycie uczciwej, zaufanej załogi. Właściwie nie stworzycie żadnej – miejcie świadomość, że będzie to grupa osób, które pracując u was, codziennie szukają lepszej oferty pracy. Tak, mają napiwki – ale napiwek to premia za dobrą pracę i z pewnością nie od was. Płaćcie uczciwie – dobry kelner powinien przynosić do domu minimum 3 tysiące. 

           Wymagacie od pracowników szacunku i uznania? Najpierw wykażcie te cechy w swoim postępowaniu wobec nich. W każdej restauracji podczas „martwych okresów” nie dzieje się nic: klienci nie przychodzą, całe szkło dawno zostało już wypolerowane, a sztućce policzone… Pozwólcie pracownikowi wyjść wcześniej. Chce dzień wolny? Nie marudźcie, że nie ma możliwości, tylko sami stańcie za niego. Pomyślcie o premiach – to powinien być standard, a w gastronomii rzadko słyszy się o świątecznych bonach, dodatkowej gotówce czy paczkach. Dodatkowo stała załoga powinna otrzymywać coroczne podwyżki. Dla pracownika taka perspektywa jest bardzo motywująca: wiedząc, że za rok będzie zarabiał 300-400 złotych więcej, będzie wykonywał swoją pracę sumiennie, ponieważ będzie dążył do celu – w ciągu kilku lat pracy ma szansę na bardzo dobrą pensję. Zaczynacie nowy tydzień. Z reguły poniedziałkowy poranek to moment najmniej oblegany spośród całego tygodnia. To dobry moment na organizację zebrania. Wysłuchajcie pracowników, przedstawicie im swoje spostrzeżenia z wykonywanej przez ostatni tydzień pracy w ostatnim tygodniu i – powtórzę – wysłuchajcie, co mają do powiedzenia. Tylko człowiek ograniczony nie bierze pod uwagę zdania drugiej osoby. Oczywiście, wszystko zgodnie z naszą nadrzędną zasadą – wszystko w granicach rozsądku i przemyślane. Dawanie podwyżki Jankowi zgłaszającemu takie żądanie za cięższy tydzień w pracy na każdym zebraniu nie jest dobrym pomysłem. Jednak to często załoga – kelnerzy, kucharze – lepiej wie, co jest nie tak, niż wy sami. To oni spędzają na sali całe dnie i wiedzą najwięcej o prowadzeniu restauracji, bo przecież na co dzień się tym zajmują – wy nie wiecie o tym zbyt wiele. Szanujcie i słuchajcie pracowników, bo to bardzo istotne. 

Jedzenie - zasada numer cztery.

 Z pewnością czytając ten artykuł wydawało się wam, że od tego punktu trzeba zacząć. Oczywiście, jedzenie w restauracji to kluczowy element jej egzystencji, ale najpierw trzeba wiedzieć, co będziemy gotować, dla kogo, jak to sprzedamy, kto to poda, a dopiero wtedy zastanawiamy się nad kwestią kuchni. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się nam dwie najważniejsze kwestię. 
6. Jedzenie 

         Z pewnością czytając ten artykuł wydawało się wam, że od tego punktu trzeba było zacząć. Oczywiście, jedzenie to kluczowy element restauracji. Najpierw jednak trzeba ustalić: dla kogo i co będziemy gotować? Jak to sprzedamy i kto to poda? A dopiero wtedy zastanowić się nad kwestią kuchni. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się nam dwie najważniejsze kwestie. Szef kuchni – jak wiecie, dobry szef kuchni to bóg w restauracji i z pewnością nie należy mu przeszkadzać ani wtrącać się do jego pracy, bo zazwyczaj (oczywiście zdarzają się wyjątki) o gotowaniu właściciel wie tyle, co ja o naprawie silników odrzutowych. Co musimy szefowi kuchni zapewnić? Powinien mieć obłędnie wyposażoną kuchnię, przygotowaną zgodnie z jego oczekiwaniami, według jego wytycznych oraz pełną swobodę w doborze załogi. 

       Dobry szef kuchni to skarb, a skarb trzeba wykopać i doceniać każdego dnia. Kochani! Nie wtrącajcie się i dajcie szefom stworzyć załogę, dobrać współpracowników, ustalić menu. Dajcie im swobodę w każdej kwestii. W Polsce świadomość managerów jest mizerna – większości przydałoby się szkolenie w drogich restauracjach we Francji czy Wielkiej Brytanii, gdzie tak naprawdę to szef kuchni decyduje o jakości potraw czy tym, co zamawia i gdzie to kupuje. Często rozmawiamy z szefami kuchni w całej Polsce – poznaliśmy ich już 40-50 – i nie mogę uwierzyć w to, że są tak traktowani przez właścicieli restauracji. Nierzadko dobry szef kuchni zarabia 3000 zł. Tak, to nie żart, takie są stawki.

         Teraz, jeśli czytacie nasz artykuł i też tyle płacicie – prosimy, opamiętajcie się. Jakość – niestety w tej kwestii często stawiamy na wszechobecne kombinowanie pod hasłem „jakoś to będzie”, aby tylko kupić taniej. Nieważne, że warzywa mają już 2 tygodnie – na patelce nie będzie tego widać. Jak skomentować takie podejście? Macie restaurację na przykład w Warszawie? Każdego dnia rano wasz szef kuchni służbowym autem jedzie na Halę Mirowską czy w inne miejsce, w którym może wybrać i kupić świeże owoce, warzywa czy mięso dobrej jakości. Dajcie mu pomocnika, niech nosi żywność. Świeżutki towar każdego dnia to podstawa; wszystko można zorganizować tak, aby jak najmniej się marnowało – przecież istnieją banki żywności czy organizacje pomagające bezdomnym. Nadrzędna zasada: nie trujcie ludzi! Jak często podczas wizyty w restauracji zdarza się wam, aby szef kuchni wyszedł do was i zamienił kilka słów o waszych wrażeniach, przywitał się z imienia, zaproponował coś pysznego na deser, wręczył wizytówkę restauracji? Tak tworzy się miejsca kultowe, które kochają miliony! 

7. Gratisy 

          Kilka lat temu podczas pobytu w Ustce z koleżanką odwiedziłem restaurację, której nazwy już nie pamiętam. Po dobrym, choć nie wybitnym obiedzie, zaserwowano nam desery gratis! Wow, wrażenie ogromne, choć początkowo miałyśmy zapewne dość dziwne miny. Kelnerka poinformowała nas, że to gratis od firmy. Przez kolejny tydzień wracaliśmy do tego lokalu, praktycznie korzystając tylko z niego. Idealne zagranie marketingowe – brawa za pomysł, a wy kochani zainspirujcie się tą ideą, bo koszt, który poniesiecie (10 zł) zapewni wam bezcenne wrażenie, powracającego klienta i wiele więcej pozytywów. Jak wam się wydaje, dlaczego słowo „gratis” jest tak często używane i deklinowane w każdym języku? Ma moc i sami doskonale to rozumiecie, robiąc zakupy. Ile razy sami zwróciliśmy uwagę chodząc po Złotych Tarasach na gratis w postaci trzeciej koszuli lub paska do spodni gratis? Ile razy sami coś kupiliście i dzięki temu dostaliście prezent od sklepu? Setki. Bo to działa. Często słyszymy od właścicieli, że nasi klienci nie oczekują gratisów, bo dużo zarabiają… Tutaj nie chodzi o to, jaką macie klientelę. Wiadomo, że pięciogwiazdowej restauracji nie polecimy wprowadzenia pieczątek na 10 obiad gratis, ale nawet dla osób zamożnych, medialnych, wspaniały lodowy deser czy lampka szampana będzie mile odebranym gestem. Gratis, jak w każdym biznesie, dostosowujemy do odbiorcy. Może on zachwycić i przynieść tylko wymierne korzyści. 

         Artykuł piszemy przed samą Wigilią – można zatem pomyśleć o paczkach dla stałych klientów, których rozbudowaną grupę na pewno już macie: organizowali u was urodziny, komunie, czy składali rezerwacje. Mając adres – możecie wysłać paczkę! Ładna kartka, dobra kawa, upieczony przez naszych kucharzy piernik, rybka po grecku… Dla nas to koszt 100 złotych, a wyobraźcie sobie minę naszego gościa, który odbiera taki prezent. Nie zapominajmy, że korzysta z SM. Zachwycony poinformuje o tym swoich znajomych i inne osoby, które po tym będą już wiedziały, że jesteście firmą, która nie patrzy na klientów tylko przez pryzmat czystego zysku. W branży gastronomicznej działamy tak samo jak w każdej innej. Dbamy o swojego klienta, tak jak o członka rodziny. Takie podejście zakorzenione już na starcie biznesu pozwoli nam w 100% realizować nasze marzenie o byciu wśród TOP 10 restauracji w Polsce. Kolejnym dobrym przykładem na utrzymanie już istniejącego klienta jest minus od rachunku. Rozwiązanie to stosują często restauracje na Hawajach. Przykładowo: mamy rachunek za obiad dla 4 osób + wino itp. - mniej więcej 250 złotych. Po potrzymaniu rachunku klient widzi na nim kwotę 200 zł. Nasz zysk i tak został zachowany, a klient jest zachwycony i taki gest zostaje w jego pamięci bardzo długo. Oczywiście, aby utrzymać wyjątkowość takiego prezentu nie stosujemy go przy każdym kliencie, tylko na przykład co 30. paragon. Finansowo tego nie odczujemy, a informacja o faktastycznej praktyce w naszej restauracji rozchodzi się. A jak wiecie – marketing rekomendacji jest najlepszą formą reklamy. 

 8. Konkursy 

         To doskonały sposób przede wszystkim na zwiększenie ruchu na twoich profilach w SM. Internauci uwielbiają konkursy, ale są one niemalże wszędzie – zadbaj więc o wyjątkową nagrodę, o którą zechcą walczyć. Dostosują ją do swojej grupy docelowej! Klient wykwintnej restauracji raczej nie będzie starał się o darmowy deser, ale już na przykład o kilkudniowy pobyt w SPA w konkursie dla stałych klientów – prawdopodobnie tak. Duży koszt? Pamiętaj, że możesz współpracować z innymi podmiotami na podstawie umowy barterowej, wymieńcie się swoimi usługami dla obopólnej korzyści. Przemyśl, z którymi firmami współpraca będzie satysfakcjonująca i opłacalna. Zadanie konkursowe? Nie może być trudne, ale niech w jakimś stopniu angażuje klientów. Świetnym rozwiązaniem jest konkurs na najciekawsze zdjęcie z waszej restauracji, ale konkursy okolicznościowe, np. z okazji Dnia Babci czy Dziadka, również się sprawdzą. 

9. Miejsce - Właściwy wybór lokalizacji

Wybór lokalizacji, szczególnie przy prowadzeniu restauracji, nie jest bez znaczenia. Przekonały się o tym fakcie tysiące restauratorów, którzy umieścili swoje lokale na uboczu miast, miasteczek, przy ulicach w centrum ale tak ukrytych, że nawet lokalny mieszkaniec zapuszcza się tam niezmiernie rzadko. 
9. Miejsce 

         Wybór lokalizacji, szczególnie przy prowadzeniu restauracji, nie jest bez znaczenia. Przekonały się o tym fakcie tysiące restauratorów, którzy umieścili swoje lokale na uboczu miast, miasteczek, przy ulicach w centrum ale tak ukrytych, że nawet lokalny mieszkaniec zapuszcza się tam niezmiernie rzadko. Miejsce a cena – oczywiście, każdy przedsiębiorca wie, że im bliżej centrum miast, tym drożej. Przy wyborze miejsca na restaurację musimy przeliczyć czy opłacalny będzie dla nas wynajem/zakup lokalu przy głównym trakcie komunikacyjnym, czy też wolimy, aby restauracja była tańsza w utrzymaniu, ale za to oddalona od centrum. Z doświadczenia wiemy, że każda restauracja blisko centrum ma ogromny wpływ na ruch i polecamy ruszać z biznesem właśnie w takim miejscu. Oczywiście nie każdy biznes potrzebuje tłumu turystów i możemy równie dobrze pójść w drugą stronę i wynająć lokal poza centrum, ale wówczas zadbajmy przynajmniej o parkingi w pobliżu. 

        W Gdańsku, Warszawie czy Wrocławiu, mamy klientów, którzy nie przemyśleli tego faktu i mają wielki problem ze ściągnięciem ludzi zamożnych do restauracji – ciężko sobie wyobrazić, że prezes dużej firmy jedzie do was autobusem. Wszystko zaczyna się od dobrego biznesplanu, w którym zakładacie sobie kwotę na poszczególne działania, w tym również na wynajem lokalu. Biznesplanu trzymajcie się zawsze i wszędzie, solidnie zaplanowany nigdy was nie zgubi. Zatem: startujemy i na wynajem według biznesplanu przeznaczamy 20 tysięcy złotych miesięcznie. Nie przekraczamy tej kwoty! Chociaż droższe lokale kuszą i uruchamiają wyobraźnię. Ogromnym błędem początkujących biznesmenów jest to, że działają pod presją, pod naciskiem lub z przekonaniem, że na pewno podołają. Biznesplan ma być jak wasza matka, która zawsze chce dla was jak najlepiej i zawsze wam doradzi. Pamiętacie, ile razy płakaliście, bo nie posłuchaliście rodziców? Jeśli nasza restauracja ma przynosi dochód głównie z obsługi uroczystości takich jak wesela, chrzciny, wieczory kawalerskie itp. to położenie nie ma ogromnego znaczenia – równie dobrze sprawdzą się lokale 5, 10 czy 15 km od centrum, ale jeśli bazujemy na turystach, nie oddalajmy się od centrum miast. 

            Kochani, tutaj przykład ciekawego lokalu, jaki znaleźliśmy w serwisie otodom: https://www.otodom.pl/oferta/lokal-uslugowo-handlowy-gdansk-srodmiescie-ID3thOI.html#gallery[7] - lokal w Gdańsku przy ul. Chmielnej. To ścisłe centrum miasta, miejsce, przez które przewijają się setki tysięcy turystów każdego dnia; lokal 100-metrowy, zatem na małą restaurację – w zupełności wystarczający. Nie porywajmy się z motyką na słońce od samego początku. Może zamiast otwierać 300-400 metrowy lokal daleko od centrum warto pomyśleć o tego rodzaju inwestycji, na przykład na naleśnikarnię? Wystarczy myśleć (tak, znów przypominam, żeby nikt nigdy o tym nie zapomniał) i trzymać się wcześniej podjętych założeń, a z pewnością będzie wyśmienicie. Dotarłeś do końca tego tekstu? Teraz na pewno zdajesz sobie sprawę z tego, co zaznaczyliśmy na początku tekstu – dobra strategia marketingowa jest bardzo rozległym tematem. Jeśli chcesz osiągnąć sukces, poświęć na nią maksimum energii i czasu. Pamiętaj, że tanio nie znaczy lepiej i że warto inwestować. Nie tylko w cały biznes, ale przede wszystkim w jego rozwój. Zoptymalizowane działania marketingowe przynoszą nie tylko zyski długofalowe, czyli stabilne, ale przede wszystkim – doskonały wizerunek twojej restauracji, który zapewni ci klientów na długie lata. 

Promujemy ponad 30 restauracji w 8 miastach.

Jako jedna z niewielu Agencji Marketingowych w Polsce, dajemy gwarancję osiągnięcie określonych obrotów, przy zminimalizowaniu kosztów prowadzenie kampanii, nawet o 70%. Wzrost obrotów firm,  naszych klientów to średnio 117% licząc rok do roku. Naszym największym sukcesem jest zwiększenie obrotów jednej z warszawskich restauracji aż o 720%, o czym świadczą referencję od zadowlonych klientów.  
Copyright (c)2014-2018, All Rights Reserved Nakatomi LLC

Ta strona może korzystać z Cookies.
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.

OK, rozumiem lub Więcej Informacji
Informacja o Cookies
Ta strona może wykorzystywać pliki Cookies, dzięki którym może działać lepiej. W każdej chwili możesz wyłączyć ten mechanizm w ustawieniach swojej przeglądarki. Korzystając z naszego serwisu, zgadzasz się na użycie plików Cookies.
OK, rozumiem